q-linearna słowodajnia dżafiego rajdera

k. siążki:

  

  




blog ma życzliwe wsparcie od:







pewna nagroda:



wpis konkursowy:
Król Maciuś Ostatni

prawa autorskie są ok!

napiszcz do mnie emaliowo




stat4u

zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu

(1) Rzeczywistość uderza z ukrycia

 

Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4

 

Rozdział pierwszy, w którym poznajemy dwóch dziwnych gości i uczestniczymy w ich deliberacji dotyczącej spraw codziennych i światowych

 

- Klarysa to niezwykle piękna kobieta.
Brzęknął łyżeczką w talerzyk i poprawił się w krzesełku. Przez chwilę omiotło go spojrzenie z naprzeciwka, ale nie skupiło się na dłużej, lecz uleciało ku stylizowanym obrazkom na ścianach.
- Słuchaj, Olafie, kawa tu jest jakaś dziwna. Chciałem się poczuć tu jakoś inaczej, trochę może przedwojennie, trochę modernistycznie, ale nie mogę. Ten smak to bardziej popołudnie w urzędzie niż noc w bohemie. Do tego jeszcze zbijasz mnie ciupagą z pantałyku. Kim jest ta rzeczona Klarysa?
- Och, braciszku! Klarysa to postać wyjątkowa. Jest w prostej lini potomkinią kagana chazarskiego.
- Skąd o tym wiesz?
- Sama mi powiedziała.
- Wiesz co? Tak naprawdę niewiele mnie to obchodzi. W tej chwili wszelka moja potencjalna dociekliwość historyczna i towarzyska została skutecznie zgwałcona przez antyestetykę tutejszej para-kawy. Jeśli masz w sobie choć nasionko przyzwoitości, postaraj się ubłagać mnie owsianym ciasteczkiem, co kurzy się tam na ladzie w towarzystwie tej znudzonej dziewoi.
Znudzona dziewoja została obudzona, ciasteczko zamówione, opłacone i dostarczone przed oblicze mężczyzny rasy białej (choć nieco przybrudzonej) w wieku lekkopółśrednim, zwanego przez znajomych czasem Kapslem a czasem bardziej oryginalnie Staśkiem.
- Od lat, braciszku, podziwiam to twoje żucie - człowiek imieniem Olaf z zachwytem śledził proces unicestwiania ciasteczka przez żuchwę i szczęki Kapsla.
- Żucze eszt ploczeszem plawie że mysztycznym - wybełkotał tzw. Stasiek. - To szkupene na każdej chwyly, na każdym dlobiażgu, który eszt równoprawnym ż ynnymy elementamy tego szwata.
Przez przydymione okna kafejki wsączała się do środka, powoli acz konsekwentnie, nadpływająca znad znad kopuł pobliskiego placu ciemność.
- No... - słowo to zwieńczyło wykonane z wdziękiem przełknięcie - troszkę lepiej. Jak myślisz, Olafie, gdzie jest teraz to owsiane ciasteczko, które byłeś tak miły mi przed chwilą ofiarować?
- No jak gdzie? W twoich bebechach, braciszku!
- Gówno prawda. To co w tej chwili jest trawione, bądź będzie za chwilę, to nie żadne owsiane ciasteczko, tylko miazga, breja, półpłynna mieszanina mąki cukru, soków żółądkowych, śliny i nie wiadomo czego jeszcze. A na pewno nie chciałbyś tego zobaczyć tam na ladzie, na talerzyku, obok tej urzekającej barmanki, która chyba znów zasnęła. A już na mur beton nie kupiłbyś tego za osiem złotych, co nawiasem mówiąc jest skandalem nawet w odniesieniu do postaci, które ciasteczko miało jeszcze przed pięcioma minutami!
- Kapsel, braciszku, o co ci chodzi?
- O prawdę! O świadomość, o to byś zrozumiał jak się ma rzeczywistość do opisów, które jej nadajemy.
Twarz Olafa zaczęła podlegać powolnym acz dostrzegalnym zmianom. Oczy, sekunda po sekundzie, dawać poczęły świadectwo ogarniającej go coraz bardziej refleksji i schodzącej w głąb jestestwa świadomości. Mogło to sprawiać wrażenie, jakby słowa Kapsla powoli zdzierały z olafowej jaźni maskę codziennego lekkoduchostwa i przyziemności a pozwalały się ujawnić czemuś bardziej prawdziwemu i dosadnemu.
Cała ta owsiana debata pozornie tylko czyni wrażenie płochej i nieistotnej. Ma ona jednak niezwykle istotne znaczenie dla dalszych, tragicznych, przedstawionych w tej powieści,  wypadków.

 

cdn (chyba)

wtorek, 03 kwietnia 2012, przedwieczna_sledziona
______________________________________________________________________________

Polecane wpisy

  • oglądamy wiadomości

    rośnie napięcie na ulicach miast rośnie zasobność szyfrowanych kas oda do chciwości plastikowe ości zatrutych ryb - kto w końcu powie pas? rośnie skażenie ziemi

  • (4) Rzeczywistość uderza z ukrycia

    Rozdział 1 Rozdział 2 Rozdział 3 Rozdział 4 Rozdział czwarty, czyli zaskakujące magiczności się ujawniają. Świt niespodziewanie zawraca. Nadciągające chmury

  • (3) Rzeczywistość uderza z ukrycia

    Rozdział 1 Rozdział 2 Rozdział 3 Rozdział 4 Rozdział trzeci, kiedy to początek wyprawy i zjawisk dziwnych początki. Świt szarości się i mości polnymi mgłam

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/04/10 08:37:46
drugi raz to studiuję:) nie widzę końca na tym:)
-
2012/04/10 10:27:25
daj mu szanse - ciąg dalszy kiełkuje ... :)