wędrosłowność ścieżkami codnia



blog ma życzliwe wsparcie od:



wpis konkursowy:
Król Maciuś Ostatni

prawa autorskie są ok!

napiszcz do mnie emaliowo



Najlepsze Blogi

Ranking i toplista blogów i stron

stat4u

zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu

kiedy zaczyna się wojna?

Obiecaj,
obiecaj mi dziś,
gdy słońce stoi w zenicie
a ty padasz pod ich ciosami,
zmiażdzony górą nienawiści i gwałtu -
pamiętaj bracie:
człowiek nie jest twym wrogiem

Tylko twoja litość,
tylko twoja nienawiść
niepokonana, bezgraniczna
nienawiść nigdy nie da ci stanąć twarzą w twarz
z bestią ukrytą w człowieku.
Lecz, gdy pewnego dnia stawisz czoło tej bestii
sam na sam z niezłomną odwagą,
z dobrocią w oczach -
z twego uśmiechu
wykwitnie kwiat,
a ci, co cię kochają,
ujrzą cię poprzez
dziesięć tysięcy światów narodzin i umierania.

Znowu sam
pójdę dalej z pochyloną głową,
ale już wiem, że miłość jest nieśmiertelna.
Ruszę długą, wyboistą drogą,
a słońce wraz z księżycem
będzie mi przyświecać.

--------------------------------
"Zalecenie", Thich Nhat Hanh 

 

O zdjęciu, które wkleiłem w dzisiejszym wpisie, wiadomo bardzo dużo.
Czas: 14 września 1939
Miejsce: ul.Tatarska/Ostroroga, Powązki, Warszawa
Autor: Julien Bryan, amerykański reporter 
Dramatis personae: 12 letnia Kazia Mika i jej zastrzelona podczas niemieckiego nalotu siostra 

Wrzesień w Polsce na ogół bywa piękny. Ciepły, ale nie upalny. Zwykle słoneczny.
Na skrzydełkach babiego lata nadlatuje z wolna jesienna melancholia. 
W sercach ludzi tu żyjących, od ponad 70 lat wrześniem oprócz melancholii rodzi się smutek.
Smutek historii, smutek klęski, smutek śmierci, smutek końca pewnego świata.
Koniec świata był, jak to zwykle bywa, początkiem Wojny.
Wojna ta miała w rzeczywistości wiele początków. Dla niektórych zaczęła się znacznie później: dla Rosjan była to agresja Niemiec w czerwcu 1941, dla Amerykanów atak na Pearl Harbor w grudniu 1941. Dla innych wcześniej: dla Czechów w październiku 1938, dla Chińczyków w lipcu 1937 wraz z napaścią Japonii, dla Etiopczyków wojnę oznaczało wkroczenie Włochów w październiku 1935.
A może tak naprawdę początkiem wojny było już samo dojście Hitlera do władzy? A może wykańczające ekonomicznie Niemców odszkodowania nałożone na nich przez Ententę w Wersalu?
A może wojna nie ma w ogóle początku ani końca? Kiedy wydaje się, że w jakimś miejscu zagasa, ona tli się w ludzkich umysłach, by potem rozbuchać w innym miejscu i czasie.
Historycy poświęcają całe tomy analizom przyczyn wojen i dociekaniom, czy i jak można było ich uniknąć.
Prawnicy tworzą międzynarodowe kodeksy i instytucje mające uchronić ludzkość w przyszłości od tych tragedii.
Przemysłowcy rozkręcają produkcję sprzętu wojskowego, żeby odstraszyć przeciwników albo zabić ich szybciej nim oni zabiją nas. Niejako przy okazji, można na tym nieźle zarobić.
Politycy, przywódcy duchowi i celebryci wygłaszają płomienne przemówienia o wyższości pokoju nad wojną i nad niemoralnością zabijania.
Z pewnością, jestem o tym święcie przekonany, wielu z tych wszystkich ma jak najlepsze intencje. No może poza właścicielami przemysłu zbrojeniowego.
Ale chyba w kryje się tu błąd podstawowy, generalny. Wszyscy doszukują się powodów na zewnątrz - w złej woli sąsiadów, w niesprawiedliwych stosunkach społecznych, w niesłusznych światopoglądach, w ingerencji sił nieczystych.

Mało kto szuka wojny w sobie. W umyśle, w którym gniew i zachłanność nierzadko obejmuje długotrwałe rządy. Dla którego agresja tak często zdaje się być jedynym rozwiązaniem wszystkich problemów.

Zdaję sobie sprawę, że to wszystko to truizmy i banały. Że mądrości o tym, że najpierw trzeba zaprowadzić pokój we własnym umyśle, żeby dać mu szanse na świecie, że te mądrości słyszymy wciąż i wciąż.
Ale co z tego wynika? Wciąż jeszcze prawie nic ... Może trzeba je sobie powtarzać tak często, aż zaczną kiełkować i rozsadzać mentalne mury obojętności?

 

 

 

.

 

 

sobota, 01 września 2012, przedwieczna_sledziona
______________________________________________________________________________
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/09/01 19:02:26
Ja jestem zła ulica...
-
2012/09/01 21:13:50
Wspaniały wpis - kawałek historii, pozytywny przekaz - nie zastanawiaj się - tego nigdy "za dużo" - jedni dorastają, innych ogarnia zobojętnienie starcze, ignorantom też trzeba dostarczać szczepionek w dawkach przypominających. A jeżeli chodzi o wojnę - to rzeczywiście trudno określić, kiedy się zaczyna, a kiedy kończy. Podobnie do tego naszego trwania, trudno zaznaczyć początek każdej fazy rozwoju, jak i kolejnych faz przetrwania - wszystko zależy od zdefiniowania pojęć. Dotyczy to każdego procesu, w odróżnieniu od stanu ... po to stosuje się "datowania umowne" w wielu sprawach ...
-
2012/09/02 00:49:00
@mniziurski
"... lecz kocham swe dzieci, Których mi co dzień więcej na łonie umiera"
-
2012/09/02 01:01:27
@ninelnsg5
dziękuję bardzo
wojna jako proces ...
przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz:
pokój ma bardzo często definicję negatywną - brak wojny; to wg mnie złe podejście (trochę jak ze zdrowiem i chorobą) - lepiej by było pokusić się o pozytywną definicję pokoju a niech wojna będzie definiowana przez jego zaprzeczenie
-
2012/09/02 09:14:43
Wojna - wszechobecna w przyrodzie. Niszczycielski, temperujący, oczyszczający stymulator postępu. Sito nieubłagane niesprawiedliwe. Nie byłoby w wojnie zgody na mnie. Nie ma we mnie zgody na wojnę.
-
Gość: Lolitka, cmm115.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/09/02 09:17:46
W takich jak mziniurski wojna chyba trwa zawsze, ma się dobrze, nawet jeśli niechciana.
Ja - dla pokoju, pokojowo, pokojem.
-
2012/09/02 10:07:33
@mniziurski
Marcinie, to co w przyrodzie to trochę co innego
walka, przeomoc - tak, owszem, o przeżycie, o przetrwanie ale nie wojna
w przyrodzie nie ma biznesu wojennego, nie ma zabijania dla pieniędzy, nie ma obozów koncentracyjnych, komór gazowych, bomb atomowych, planowych eksterminacji całych społeczności, nie ma zabijania w imię idei, waśni relligijnych, terroryzmu
to wszystko to jedne z dobrodziejstw cywilizacji
-
2012/09/02 10:41:55
Oczywiście. Święta racja! W przyrodzie wojna to efekt koniecznej konkurencji.
Popełniłem błąd taktyczny. Trzeba mi było rozbić ten jeden komentarz na dwa niezależne, wtedy byłyby obie myśli wyłożone jak na tacy. Obecna redakcja sugeruje, jakoby wedle mnie między stanem nieustannej konkurencji w przyrodzie i wojnami między ludźmi zachodziła koniunkcja, logiczna zależność, tożsamość. Tak nie jest.
-
2012/09/02 10:42:04
o nie, nie mogę myśleć, patrzyłam na zdjęcie...
-
2012/09/02 10:49:56
@mniziurski
zatem zgadzamy się :)
-
2012/09/02 10:54:23
@signe
zastanawiam się...
może niepotrzebnie to zdjęcie
jest straszne, drastyczne, okrutne i bardzo, bardzo smutne
może niepotrzebnie aż tak
ale to jest właśnie wojna
dla mnie jako pacholęcia wojna była fajną zabawą widzianą przez pryzmat pasjonujących przygód czterech pancernych i Klossa
może teraz muszę się poepatować okrucieństwem dla lepszego zrozumienia świata?
-
2012/09/02 15:55:20
nie zobaczyłam epatowania, tylko co się tam dzieje na tym zdjęciu, to jest wojna tak samo jak bomba atomowa, dużo musi być przedtem, żeby do tego doszło, a ja tego wszystkiego nie rozumiem
-
2012/09/02 16:09:16
Żadnych wojen!