q-linearna słowodajnia dżafiego rajdera

k. siążki:

  

  




blog ma życzliwe wsparcie od:







pewna nagroda:



wpis konkursowy:
Król Maciuś Ostatni

prawa autorskie są ok!

napiszcz do mnie emaliowo



Najlepsze Blogi

stat4u

zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu

prószona herbatka z czastem

Byłem niedawno na herbatce.
Na szczęście zdążyła już wystygnąć a nawet zastygnąć, więc się nie poparzyłem.
Herbatka była prószona. Gospodarzem był Czas, więc do herbatki podał czasto.  Było upieczone z męki wielorazowej. Trzeba je było wypić jednym łykiem (z łyka zwykle Czas robi sobie później łapcie) i zagryźć herbatką. Potem okruszkami wypłukać usta i żołądek.
Nie wiem, mówiąc szczerze (do tej pory zresztą się z tego szczerzę), kto tam jeszcze był. Wiem na pewno, że zaprószony był Ogień. Dostał zaprószenie pięknie wykaligrafowane na papierze wyczerpanym. Papierz był tak wyczerpany, że po przeczytaniu zajął się Ogniem, spłonił i poszedł spać.
Ponieważ nie znałem tam nikogo, nie wiedziałem też, kim sam jestem. To wynika z teorii kwantowej, zasady superpozycji i sutry Avatamsaka. Świat to jeden wielki układ zależności, to sieć Indry. Żeby się dowiedzieć, kim jestem, muszę się tego dowiedzieć o pozostałych. No ale problem taki, że ich nie znam. Może Czas zrobi swoje?
Niestety, już zrobił. Upił się wielorazowym czastem i zawiesił się leniwie na żyrandolu w jadalni. Goście , korzystając z okazji próbowali go trochę zmarnować, więc oddaliłem się stamtąd zniesmaczony i ich postępowaniem i herbatką, która, tak między nami, była paskudna.
Byłem coraz bardziej wystraszony. Party trwało w najlepsze, nawet we wszystkiego najlepszego, a ja wciąż nie wiedziałem, kim jestem!
Ze zdenerwowania zacząłem robić pełne pokłony. Co osiemnasty pokłon wykonywałem fikołka przy ścianie, tak że uderzałem się o nią głową dość mocno. Po około stu ośmiu pokłonach i sześciu fikołkach byłem tak odprężony, że straciłem przytomność.



Obudziłem się, bo ktoś z gości oblał mnie gorącym czastem z rodzinkami. Była to nieznana oczywiście mi istota, na oko człowiek, płci na dotyk żeńskiej.
- Kim jesteś? - zapytałem z nadzieją. Uśmiechnęła się tajemniczo, pochyliła i pocałowała mnie prosto w usta. Nie zdążyłem tego skomentować, bo natychmiast zamieniłem się w żabę. Dość szybko stwierdziłem, że jest mi cholernie sucho i usiłowałem wskoczyć do kawałka czasta na talerzyku mojej wybawczyni.
Ona zresztą bawczyła się świetnie tą sytuacją. Jej rechot pobudził moje zmysły i zarechotałem także.
- Poczekaj, najmilszy - powiedziała. - Bycie przez ciebie żabą to tylko stan chwilowy i konieczny. Zaraz zamienię cię w księcia.
Wyłowiła mnie, pływającego sobie stylem klasycznym (pływania romantystycznego będąc żabą nie uznaję) w kromce czasta, położyła na dłoni i zbliżyła swe obmierzłe, suche, ludzkie usta do mojego delikatnego, płaziego ciałka. Muszę przyznać, że choć pewnie wg ludzkich kanonów urody mogłaby uchodzić za bardzo atrakcyjną, to w mych żabich wyłupiastych oczach jawiła się jako maszkara przeraźliwa i ohydna. Zwiałem więc jej. Zwiałem jej z nosa okulary głośnym wydmuchem a potem zwiałem jej z ręki sam mocnym wyskokiem. Bez okularów nie widziała prawie nic. Zanim je odsukała, odkicałem już pod kredens.
Czas tymczasem, jak zawisł, tak tkwił na tym żyrandolu zawieszony. I rzecz jasna trudno było z tego powodu powiedzieć, jak długo to trwało.
W każdym razie uważam, że nie było to zachowanie godne gospodarza, nawet paskudnej, tak między nami,  prószonej herbatki!
Paradoksalnie moja sytacja uległa pewnej poprawie. Wiedziałem, że jestem żabą i potencjalnym księciem ludzkim. To całkiem sporo jak na początek nowego życia. Teraz dobrze by było nawiązać jakieś kontakty z resztą gości i moja samowiedza z pewnością rozwkitnie.
Wyłupnąłem patrzałkami badawczo spod szafy, leniwie sunąc po podłodze brzuchem i odnóżami ruszyłem dzielnie ku nowym możliwościom i perspektywom. Historia, na lekkim czastowym rauszu, chcichotała w kącie...

środa, 19 września 2012, przedwieczna_sledziona
______________________________________________________________________________

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/09/19 22:58:30
Czasami lepiej nie oglądać efektów , gdy czas zrobi swoje .
Poza tym , zakrztusiłam się czastem , choć nie byłam zaprószona . Wyśmienite !
-
2012/09/20 01:10:23
Nie życzę Ci, Alianore, zakrztuszeń ale smacznego to i owszem.
-
2012/09/20 07:30:36
Przepraszam , nie będę się więcej nieelegancko krztusić , ale to wszystko dlatego , że się bardzo spontonicznie i szczerze rozszczerzyłam .
-
2012/09/20 09:50:01
Widzę, że przeszedłeś na prozę erotyczną!
-
2012/09/20 10:04:28
@Alianore
Nie przepraszaj. Na tym blogu dużo wolno. Jak powiedział Szwejk *: "Panuje tu taka wolność, o której nie śniło się nawet anarchistom."
Mówię to zupełenie szczerze, bo szczerzość za szczerzośc, jak to mówią...

--------------------------------------
* Szwejk powiedział to co prawda o szpitalu psychiatrycznym, ale tu też ma to zastosowanie.
-
2012/09/20 10:11:04
@Ninel
O matko! Zrobiłem to zupełnie niechcący. Miało być danie chfilozoficznie z kluseczkami stwurrealizmu, podane w sosiku groszteskowym.
A tu wypełzła nam z ciemności i wilgotności nieświadomości erowtyka!
No, no, Herr Doktor Sigmund by się ucieszył!
-
2012/09/24 18:49:16
Żyrandol zegarem świetlnym. Owszem. Już dawno to zauważyłem. Jednakowoż godzina przezeń wskazywana jest uzależniona od ilości punktów świetlnych, że użyję języka żyrandolistów. Zawsze trzeba o tym pamiętać, a najlepiej przychodzić na prószene z własną godziną (ale nie ostatnią; w tym przypadku skąpstwo nie popłaca).
-
2012/09/25 11:47:55
Nie każdego stać na własną godzinę.
Ludzie wciaż mówią: "nie mam czasu, nie mam czasu"...
Świat ogarnia permanentny jego niedobór. Na ulicach biedacy wyciągają recę i żebrzą, żeby dać im trochę czasu ale gdy ktoś im łaskawie go trochę podaruje, marnują go i przecieka on im między palcami.
A potem nas goni.
A jak złapie, to uczy pogody. Tak od lat.
-
Gość: Lolitka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/09/25 20:49:58
Niby racja, ale przecież ilu jest takich regularnie odmawiających godzinki! Mają tyle własnych, że nie wiedzą, gdzie, w jakim zegarze je magazynować.
-
2012/09/25 23:02:03
Potrzebującym nie odmawiaj, Lolitko! Chociażby małej, skromnej godzinki.
-
Gość: Lolitka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/09/26 20:37:22
Małej może rzeczywiście nie ma co odmawiać, chociaż przez nią do posądzenia o socjalistyczne ciągotki jeden kroczek. No i zależy, co podczas niej by się robiło. Jakaś gustowna taca ptysiów rozwiązałaby problem. A na deser większy pucharek lodów czekoladowych. Chociaż tiramisu też mogą być.
-
Gość: Lolitka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/09/26 20:37:38
Mniam!
-
2012/09/28 00:45:29
Mnie się tam wydaje, że ani lody, ani ptysie, ani tiramisu z socjalizmem się nie kłócą.
Co najwyżej ze zdrowiem.
-
Gość: Lolitka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/09/28 09:28:01
Czy ty bardzo dbasz o swe zdrowie? Dieta itede liczne detale?
-
2012/09/28 09:59:36
No właśnie, nie bardzo, niestety.
-
Gość: Lolitka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/09/28 11:42:23
Ale o kaszce mannie na śniadanie, mam nadzieję, nie zapominasz?
-
2012/09/28 12:02:38
a jakże! zapominam!
-
Gość: Lolitka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/09/28 12:57:18
To gdy mniziur@eki zrobi plener i mnie też zaprosi, to Ci zrobię kaszkę.
-
2012/09/28 12:58:21
tylko kukurydziana wolę!
-
Gość: Lolitka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/09/28 17:12:59
Kukurydziana niezbyt zdrowa. Chyba że na podwieczorek i nie codziennie. Na śniadanie będzie manna.