q-linearna słowodajnia

k. siążki:

  

  




blog ma życzliwe wsparcie od:




pewna nagroda:



wpis konkursowy:
Król Maciuś Ostatni

prawa autorskie są ok!

napiszcz do mnie emaliowo



Najlepsze Blogi

stat4u

zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu

drapieżny romans w elektrycznym sosie o relatywnym poranku


Jak działają pojazdy szynowe i zesprzęgnięte z nimi umysły


Szarość rzeki i mgły osiągnęła zjednoczenie w istocie i cnocie wody. A może to tylko barwa i kształt? Ucho chłonie szynowy stukot i pomruk towarzystwa podróży. Zapachy, że może lepiej nie wspominać. Cóż zresztą napisane wspomnienia zapachów? Utrwalanie zapachowych wrażen i w ogóle zapachowej twórczości mamy (my, Ziemianie) straszliwie zapóźnione. W ustach smak lub niesmak. Dotyk plastikowej poręczy-do-trzymania-się-żeby-nie-upaść-jak-motorniczy-przyspieszy-lub-zahamuje. Pod prawą łopatką coś swędzi. Może sumienie przeciekło przez dziury w umyśle, wlazło na plecy i gryzie? Myśli... Myśli powinny być skupione i zogniskowane. Taka ma być praktyka. Ale nie są. Nie wiedzą, że powinny. Reasumując... widok z mostu na przenikające się obrazy rzeki Wisły i zamglonego nieba nie jest ani Wisłą ani niebem. Ani Niebem. Mógłbym w zasadzie na tym poprzestać, lecz muszę wysiąść z tramwaju. Porzucam więc to wszystko. Jest słoneczny, majowy dzionek.


Trudne sprawy relacji międzyludzkich i jeszcze trochę więcej przemocy oraz innej rozrywki

Jest słoneczny, majowy dzionek. Śpiew skowronka i gruchanie synogarlic. Rześki zefirek. Siedzę i czuję mrowienie w mózgu. Czuję się, jakby było dzieści lat temu. Tylko wzrok mami współczesnością. No i te różne łamania i dolegliwości. Ha ha.
Jest taki fajny przystanek. W centrum. Nie powiem dokładnie, gdzie, bo nie chcę, by wywiadowcy jawy namierzyli tego człowieka.  Bo to całkiem porządny człowiek. Stoi przy tym przystanku i sprzedaje książki. Opowiada dużo o sobie i o innych. Książki są właściwie po dowolnych cenach. Byle kupić. Pieniądze na leczenie jego żony. Tak mówi. Był niedawno u fryzjera, więc chyba nie kłamie. Zna wszystkich tubylców wokół. Zna się też na wielu rzeczach. Na książkach, na muzyce i na życiu. Więc nie podam więcej szczegółów, żeby funkcjonariusze kombinatu go nie dorwali i nie przerobili. Szkoda by było. Obok jest wegańska knajpa. Można zjeść coś. Więc czasem się zjada. Uruchamia się zmysł smaku lub niesmaku. Zapach. No dobra - i tak dalej. 
Miasto oferuje miliony ucieczek. Po milionie dla każdego ze zmysłów. Ucieczek od zatrzymania się i od wglądnięcia w to coś. To coś, na potrzeby komunikacji, nazywam sobą. Na potrzeby komunikacji z innymi, co się nazywają sobą. Jakoś ta komunikacja funkcjonuje. Raz słabo, raz jeszcze gorzej. Tak naprawdę komunikacja odbywa się tylko wewnątrz nas. Gadamy do samych siebie, gestykulujemy do samych siebie, wygrażamy samym sobie, uśmiechamy się do samych siebie. Do tych kawałków siebie, które są naszymi wyobrażeniami innych. Oni robią to samo. Moje wyobrażenie ciebie nie jest tobą. A twoje wyobrażenie mnie nie jest mną. Dlatego tak trudno nam się zrozumieć. Co zrobić, żeby się zrozumieć? Nie wiem. To znaczy wiem. Najprostsza metoda to po prostu zapomnieć o sobie. Wtedy to zaskoczy. 


Pomarańczowy kardamon w blasku odbicia księżyca w błotnistej sadzawce

Wtedy to zaskoczy. Zaskakiwanie jest cudownością tego życia. Jest oczywiście potworną dolegliwością. Zatem jest potworną cudownością i dolegliwą żywotnością. Bez zaskoczenia świat byłby statyczny i szybko zapadłby się w siebie, pochłonął wszystko i nic nie zwrócił. Zostałby jedną wielką, egoistyczną czarną dziurą. Ponieważ wessałby całe otoczenie, to byłaby jedna wielka dziura w dziurze. Ale świat dba o siebie i nie pozwala sobie na gnuśność. Dlatego się rozszerza. Dlatego są kataklizmy, eksplozje, wojny, ludzie i zmieniające się gwałtownie przepisy podatkowe. Nie ma chwili spokoju. Nie ma sprawiedliwości. Kapitalizm śmieje się z dobroci i wpędza biedne serca w rozpacz.


Dlaczego buddowie drapią się w uszy nie używając paznokci?

Kapitalizm śmieje się z dobroci i wpędza biedne serca w rozpacz. Ale z drugiej strony coś takiego jak kapitalizm nie istnieje. To wygodna nazwa. Koncepcja. To nie jest nic realnego. To co realne, to chwila, w której żyjesz; chwila, w której kochasz; chwila, w której cierpisz; chwila, w której umierasz... Jest wczesna jesień. Siedzę na ławeczce w parku i czytam w gazecie, jak bank oszukał biednych ludzi na grube pieniądze. Pieniądze były prawie tak grube, jak właściciel banku, który zwiał gdzieś do egzotycznych krajów. Właściwie nie ma to znaczenia, czy nazywamy to skurwysyństwem czy kapitalizmem. I to i to, to tylko nazwa. Kiedy tak czytam sobie i myślę (też sobie), podchodzi do mnie dwóch dobrych ludzi. Jeden w niebieskim mundurze i takiejże czapce. Drugi w zielonym mundurze i białym hełmie. Ten niebieski informuje mnie, że w parku nie wolno pić alkoholu. Zgadzam się z nim i przyznaję nawet, że ten przepis ma moje poparcie. A wtedy on czuje się zawiedziony, bo skoro ja tak uważam, to nie powinienem tego robić. Czego? No pić piwa na ławce. Ale ja nie piłem. Ależ piłem ja (pan), bo obaj z kolegą widzieli z daleka, a jak podeszli, to ja (pan) schowałem do wewnętrznej kieszeni. Co schowałem? Butelkę. Proszę zobaczyć, nie mam żadnej butelki. A pod ławką? Też nie ma, proszę zobaczyć. No nie ma, ale spisać musimy, bo musimy wyrobić normę dzienną interwencji. Ależ spisujcie, dobrzy ludzie. Nazywam się Przedwieczna Śledziona, jestem starym kojotem i mieszkam w Kosmosie. Uśmiechamy się do siebie.


Szczęścia nie warto gonić - ono siedzi na ławce w parku i merda kończynami

Uśmiechamy się do siebie. Ja do tego w niebieskim mundurze, on do mnie; potem ja do tego wysokiego, w zielonym mundurze i białym hełmie, a on do mnie. A na końcu ci w mundurach uśmiechają się do siebie, a ja i Świat uśmiechamy się do siebie. Teraz wszyscy jesteśmy szczęśliwi. Do widzenia panowie. Do widzenia panu, aha, i niech pan nie przesadza z alkoholem, bo to nie zdrowo. Dobrze, obiecuję panom. Na mnie zresztą też już czas. Czas na Powrót.
Tam, skąd nikt nigdy naprawdę nie odszedł.

 


 

 


wtorek, 06 maja 2014, przedwieczna_sledziona
Tagi: Co to REFLEKSY
______________________________________________________________________________

Polecane wpisy

  • kosmiczna sałatka

     na gwizdnym poszlaku rozbłysły różowe pomidory rój zielonych oliwek rzygnął z czarnych dziur czerwoną papryczką a aromantyczna bazylia zatrzepotała ani

  • kleszczowa

    crosskopali kleszczowąchrobotnicy wściekłe biuraki z piskiemsamoponowym zawracają na żwirześląc hioby [a niech że] na palety z brukową krostką te ustawione za d

  • oszukałem cię (słowami serca prawda II)

    oszukałem cię ... wyszukałem cię spocząć w myśli nie dałem wyklułem porwałem przemieniłem przystroiłem ubarwiłem słowa chytre dobrałem sensy przebiegłe nadałem

  • Tkanie

    Materia słów, kaprysna i wymagajaca; zgrzebne samodzialy, polyskliwe satyny, ulotne tiule. Slowa szorstkie jak welna, lub ciche szepty jedwabiu. Ubrania, precyz

  • Ściągnij chmurkę po mojemu :)

    "Ściągnij chmurkę", bo jest taki konkurs w radio polegający mniej więcej na tym samym, na czym polegała zabawa w wypełnianie chmurki do jednego z wcześniejszych

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/05/06 13:39:34
,,Gadamy do samych siebie, gestykulujemy do samych siebie, wygrażamy samym sobie, uśmiechamy się do samych siebie. Do tych kawałków siebie, które są naszymi wyobrażeniami innych. Oni robią to samo. Moje wyobrażenie ciebie nie jest tobą. A twoje wyobrażenie mnie nie jest mną. Dlatego tak trudno nam się zrozumieć. Co zrobić, żeby się zrozumieć? Nie wiem. To znaczy wiem. Najprostsza metoda to po prostu zapomnieć o sobie. Wtedy to zaskoczy''
aha, tylko, ze ja myslę potem inaczej : zajęłam się dostecznie czymś, żeby się zmęczyć i nie zajmować głowy wyobrażaniem sobie : co jak ja ...co jak ty...a jak ty ...
Wydaje mi się, że kobiety tak mają : reżyserowanie życia, ale może nie tylko, może faceci też. Ale to jest męczące, dla wszystkich.
Pisałeś o tym ,,zaskoczeniu'' w swoim wierszu, który korespondował z wierszem Miłosza.
Czytałam raz, może coś źle zrozumiłam.
:)
-
2014/05/06 13:42:38
aż muszę sprawdzić, czy aż tak nudny jestem, ale niewykluczone to jest :)
-
2014/05/06 13:48:20
że nudny komentarz?:)
Przeczytam na spokojnie w domu.
-
2014/05/06 15:40:04
:)
-
2014/05/06 18:56:18
Trudno chyba o sobie zapomnieć, trudno "zaskoczyć" w relacji z "Tobą", co nie jest "Mną".
Podobno są tacy, którym to się udaje. To zazwyczaj Dzieci, Wariaci i Zakochani.
Natomiast bardzo łatwo "zaskoczyć" ten tekst. Wiosennie lekki. potoczysty jak fale Wisły,i o niebo bardziej przejrzysty od jej spienionych wód i wyczuwalnych zapachów.
Fajne uczucie- czytać to i mieć zaplanowany Powrót.
Huston? tu...............
-bez odbioru

-
2014/05/06 19:04:20
Zapomnieć o sobie. To słowa. Nie da się. Możemy bardziej lub mniej doświadczać innych, ale tylko przez siebie. Świat też. Jak prawił ksiądz Berkeley ;)
-
2014/05/06 19:06:15
Znaczy ksiądz bardziej przeginał jeszcze. Co mnie się kiedyś podobało ;)
-
2014/05/06 21:02:37
jaką drogę trzeba przejść, by dojść do takich refleksji ? jak było kiedyś ? czy zawsze tak samo, czy czułeś, że idziesz w dobrym kierunku ?
też tak chcę :)
-
2014/05/07 08:46:15
Przeczytalam, smutne, ale Ale tam nie ma Ciebie, taki mój wniosek:) To jest właśnie złudzenie prawdy chwili. Za to jest tam mnóstwo Twojego dyskomfortu. Pozdrawiam Cię ciepło.
-
2014/05/07 08:48:03
Przeczytalam, smutne, ale Ale tam nie ma Ciebie, taki mój wniosek:) To jest właśnie złudzenie prawdy chwili. Za to jest tam mnóstwo Twojego dyskomfortu. Pozdrawiam Cię ciepło.
-
2014/05/07 09:25:50
@rim-bo

dziękuję za wizytę i miły komentarz :)
-
2014/05/07 09:30:25
Figo, sprytny ten ksiądz :)
Właściwie to ja się zgadzam, czemu nie? Masz rację, że to tylko słowa, masz rację, że się nie da. Masz rację, że innych doświadczamy przez siebie.
Ale... czy to "siebie" jest czymś realnym? A może jest tylko zwyczajowym i umownym określeniem czegoś, co nie jest ani trwałe ani stałe? Czegoś, co jest tak dynamiczne i tak interakcyjne ze wszystkim innym, że nie sposób mu wyznaczyć ostrych granic ani przestrzennych ani czasowych?
Tak tylko pytam, bo nie wiem :)
-
2014/05/07 09:40:40
Zosiu, takie trudne pytania. Nie wiem, czy dam radę odpowiedzieć z sensem :)
Droga... mam wrażenie, ze zawsze jestem w tym miejscu. Kiedyś było inaczej. Bez wątpienia. To kiedyś jest bardzo ważne, bo ono zdeterminowało miejsce, gdzie jestem teraz, ale czy czułem kierunek? Myślę, że bywało różnie. Raz czułem, raz nie czułem, a raz czułem, jak się okazywało, krótkotrwale i potem go zmieniałem. I znów... :)
Wszystkie tzw zwycięstwa,porażki i takie tam obojętne ustanowiły mój punkt zero, który jest zawsze teraz. I każdy z nas tak ma. I ten punkt zero jest początkiem drogi.
Więc mogę odpowiedzieć Ci tak: jestem na samym początku drogi.
Ty też.
3, 2, 1 ... :)
-
2014/05/07 09:44:45
tak, to ma sens
bardzo nawet
nie ma przypadku
dziękuję
-
2014/05/07 09:46:07
Beato, dlaczego smutne? Zmartwiłem się, że smutne, ale oczywiście bardzo to uszanowuję. Ma jak najbardziej prawo być dla Ciebie smutne. Dla mnie raczej nie jest. Może tylko momentami, co najwyżej.
Aż tak dobrze, żeby nie było wcale mnie, to obawiam się, że nie ma, ale skoro tak czujesz, to znaczy, ze może w pewnej mierze... ho ho. Jak mawiał mój ulubiony ś.p. Jerzy Dobrowolski: "Ten kierunek, tylko odwrotnie" :)
Dyskomfort... hmmm... warte zastanowienia. Pewnie masz rację, że tak można to odczytać. A więc pewnie gdzies tam się czai. Z pewnością tak. :)
Miłego dnia :)
-
2014/05/07 09:50:24
nie ma przypadku - też tak to czuję
i nie jest aż tak ważne ile czasu i którędy tu doszliśmy, bo to już za nami :)
(no w w pewnych aspektach moze być to istotne poznawczo i jako cenne doświadczenie, ale bez przesady aby - to nie może być plecak, który nas wgniecie w tę drogę :) )
-
2014/05/07 09:52:33
poprzedni komentarz to oczywiście odpowiedź na komentarz Zosi :)
-
2014/05/07 12:17:54
No to Kojot se poszalał... ;)

Nie wiedzieć czemu, patrząc na zdjęcie skojarzył mi się Mohikanin...Ostatni w rzeczy samej... Hmmm.... Wszędzie czuć wolnośc u Ciebie. A przynajmniej jej potrzebę.

Uśmiechy zasyłam;)
-
2014/05/07 12:26:19
mniej szybkości, więcej wolności - to mój postulat :)
-
2014/05/07 12:27:17
:D
Tytul następnego wpisu?:D
-
2014/05/07 12:50:54
Postulat wiecznie rozwydrzonego?:)
-
2014/05/09 07:51:11
Co to znaczy merytoryczny poziom wpisu Bloxa? i jak się odnieść do wskaźnika? dużo? czy mało? I co to jest Blox?:)
Nie musisz, możesz, chciałam wyrazić emocje :))
Miłego:)
-
2014/05/09 15:58:08
To jest ocena merytorycznego poziomu wpisu wyrażona w jednostkach [blox].
Ponieważ to pierwszy wpis oceniony w tych jednostkach i nie ma porównania z innymi, to trudno powiedzieć, czy to dużo czy mało. W miarę oceniania kolejnych wpisów, łatwiej będzie je porównywac ze sobą a jednocześnie redefiniować jednostkę wskaźnika.
-
2014/05/09 17:27:44
"Mniej szybkości, więcej wolności" - to ze wszech miar słuszny postulat!
-
2014/05/09 19:22:15
Przedwieczna, ale krążą te tematy! Wiem, kwestia osobistych wycieczek. A raczej doświadczeń. W sprawie mundurowych uśmiechów zamieszczę teraz coś u siebie:) Za długie, żeby dać tu w komentarzach:) Od początku mi się podobają Twe migawki, ale z każdym podejściem bardziej.
-
2014/05/10 08:29:47
Dzień dobry, Przedwieczna!
-
2014/05/10 09:12:10
dobrze się zaczyna i kończy
widziane i słychane,
w tej buteleczce z niewidzialnością
było
???
-
2014/05/10 11:11:08
Nazumi, popierasz? Będzie wiecej nas, tych wolniejszych? :)
-
2014/05/10 11:12:39
Dzień dobry Marcinie, kążą tematy jak osobiste wycieczki po Placu Czerwonym :)
Lecę więc do Ciebie poczytać na spokojnie, bo jeszcze nie zdążyłem :)
-
2014/05/10 11:15:01
Witaj Signe,
to prawdziwa magia z tą butelką była, ale takie butelki są jak smoki - jedni mają Dar widzieć, inni nie; ci mundurowi byli Obdarzeni, a ja wciąż terminuję jako ten Ged z Archipelag :)
-
2014/05/10 13:29:32
Dwa to czasem więcej jak jeden. Dlatego otwieram swoje podwoje...
-
2014/05/10 19:31:49
Pojednać się trzem w podwojach to iwyczyn, sztuka!
-
2014/05/10 19:33:07
Nigdzie nie odchodzę aż do czasu, gdy się zjawię u Nazumiego.
-
2014/05/10 19:33:51
Chyba że zostanę wepchnięty Nazumiemu jako kłopot.
-
2014/05/10 20:41:33
Nikt nas nie kocha!
-
2014/05/10 23:44:12
na podwoje babka wróżyła... babka a może ptyś...
-
2014/05/11 10:11:34
W podwojach czuję się jak szyna blisko wykolejenia.
Dzień dobry, Przedwieczna:)
-
2014/05/11 19:45:45
Dzień dobry Marcinie.
Dziś widziałem maszynę, co ma szynę.
-
2014/05/12 06:46:26
U cioci Maszy na parapecie dwie takie stoją.
-
2014/05/12 06:46:59
Dzień dobry, ba, cały tydzień Tobie!
-
2014/05/12 09:50:06
przywitać się przybiegłam :)
witaj zatem :)
-
2014/05/12 10:02:07
- Cociu, czemu masz "y" na końcu nazwiska? - spytał ją kiedyś siostrzeniec. - Bo twój wujek Chodorkovsky robi biznesy za granicą a tam tak się pisze nasze nazwisko. - odpowiedziała ciocia.
-
2014/05/12 10:02:38
Usiadłem się przywitać z Zosią.
Witaj Zosiu!
-
2014/05/12 13:09:23
Jest czasami jakaś witalność w powitaniu...
-
2014/05/12 17:09:53
ależ tak, Nazumi, dlatego dobrze jest często się witać :)