q-linearna słowodajnia dżafiego rajdera

k. siążki:

  

  




blog ma życzliwe wsparcie od:







pewna nagroda:



wpis konkursowy:
Król Maciuś Ostatni

prawa autorskie są ok!

napiszcz do mnie emaliowo




stat4u

zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu

kosmiczna sałatka

 

na gwizdnym poszlaku rozbłysły różowe pomidory
rój zielonych oliwek rzygnął z czarnych dziur
czerwoną papryczką a aromantyczna bazylia
zatrzepotała anihilacją w winegretowej
mławicy antymaterii

nadleciały z wolnością ponadświetną
komiczne eskadry chlapających talerzy
zaryczały -bą a petiii-
i pożarły tę czyż-z-nie-pyszna przykąskę

zatkały się pestami więc wybuchłem to wszystko 
bigbangiem w hiberprzestrzeń
niech tańczy nam po bezkres snu
wierzcie - nie piłem nic nie brałem
nie wąchałem nie jarałem
piotrek z kocmosu jestem
i zazwyczaj tyle
szyję sobie w fafnastu wymiarach
a teraz owo ja to wasz oto
czytający to słanie umysł 

 

 

  Wang Wei, Park Jeleni

rano i wieczorem widzę zimną górę
ja - samotny nieproszony gość
nie znając ścieżek śród sosnowych gajów
tylko ślady jeleni i łań

na pustej górze nie widać nikogo
słychać tylko głosy
światło przenika lśnieniem głęboki gaj
i znów cudownie zieleni się mech. 

 

W poprzednim wpisie królowali bitnicy i muzycy. Były słowa, obrazy i dźwięki. Były odzewy, że się podobało. Mi też.

Dziś w naszej zakładowej stołówce potrawa z kuchni śródkosmicznomorskiej. Jest trochę zdrowego tłuszczu i zieloności, co wcale nie znaczy, że smacznie. Właściwie nie o smak tu chodzi a o świadomość wszechpodstawy. Smak jest też ważny, ale nie aż tak. Zresztą, jak kto uważa - to kwestia smaku. Po dokładnym opłukaniu jam: ustnej, ocznych i usznych z resztek mojej sałatki, można uraczyć się deserem w postaci mojej ułomnej interpretacji wiersza pana Wang Wei (Chiny). Wiersz ten był jednym z jego wielu napisanych dla pana P'ei Ti (również Chiny).
Panowie ci, byli nie tylko poetami w czasach dynastii Tang, ale również bliskimi przyjaciółmi. Pisywali czasem wiersze dedykowane sobie wzajemnie. 
Fajna tradycja.  
Wiersz, moim zdaniem, mówi o prawdziwej obecności. Prawdziwa obecność wydarza się, kiedy nie ma obecności ja. Wtedy jest miejsce na przelśniony gaj i zielony mech. 

Ponieważ miało tak być, że mogłoby być to, co nie miało być, to jest to co miało nie być a więc jest. Zatem będzie ani to, co będzie ani nie będzie to, co będzie. Aktualne jest wciąż pytanie - co to jest?
piątek, 27 marca 2015, przedwieczna_sledziona
______________________________________________________________________________

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/03/27 16:28:19
Fafnajne pozdrowienia ślę. Tekst fajnafny:)
-
2015/03/27 16:31:01
Piotrek - kocmośny niejarał i niewąchał, takiego nie znałem jeszcze.
-
2015/03/27 16:36:28
Witaj MNi,
przepraszam, że nic o makaronie...
-
2015/03/27 18:08:37
Tak, to kocmośna niedoróbka. Może by założyć coś? Na przykład najpierw encyklopedię niedoróbek kocmosu, a potem fafnafnego nelsona?
-
2015/03/27 22:10:09
Załóżmy, że się zgadzam. Nelsona założyłbym na trafalgara. I przykrył kocmosem.
-
2015/03/28 00:08:16
Aktałas anczimsok :)
-
2015/03/28 09:20:00
a nie wiedziałam co dziś na obiad....

Piotrek z Kosmosu, nowy bloger kulinarny :)
-
2015/03/28 09:43:25
Imuzen :)
-
2015/03/28 09:49:19
Zo Shi, blogi kulinarne mają największą poczytalność.
Wierszami czy innym czczym pisaniem nikt się nie naje.
No chyba, że koza...
-
2015/03/28 10:08:46
Ja się pytam gdzie się mleczna zupa podziała? Hę?;)
Do pełna proszę:)
Dobrego Ci wszystkiego, Przedwieczny!:)
-
2015/03/28 10:21:45
Wierszami można jeszcze na zimę opatulić pochyłe drzewo, iżby kózka cieplej w raciczkę miała. Pomyślnej soboty Tobie!
-
2015/03/28 10:26:53
na czczo jest lżej
zostanę przy kosmicznej sałatce jednak
-
2015/03/28 21:01:22
ANi, zupa mleczna wylała się na drogę mleczną.
Na wiosnę więc zakwitła mleczami. A kto mleczem wojuje, tego Miecio zwinie.
Miłego weekendu!
-
2015/03/28 21:04:08
MNi, można też nimi napalić w kozie. Byle to nie były rękopisy.
-
2015/03/28 21:10:32
Zo Shi, jeśli lżej, to zośtań :)
-
2015/03/28 21:24:08
Koza napalona na literaturę z kserografu.
-
2015/03/28 21:24:23
Kserograf na kozę.
-
2015/03/28 21:25:06
Literatura na pal.
-
2015/03/28 21:25:24
Literat na F.
-
2015/03/28 21:27:00
Fafnaś Franciszczek.
-
2015/03/28 22:03:36
Literaci do literatek. Kozy do kozy.
-
2015/03/28 23:40:55
"Na pustej górze nie widać nikogo" - powiada poeta.
-
2015/03/29 13:04:05
Podobno Miecio do Mleczarki poszedł.
Po mleko, z mleczami.;)
Miłego!:)
-
2015/03/30 02:33:01
W roku Kozy,
życzę hipnozy
i wszelkiej manny
także dla Nieanny.
-
2015/03/30 02:33:45
, przed także...
-
2015/04/01 02:22:13
Trzeba chyba coś mądrzejszego dopisać :)
-
2015/04/02 19:08:36
Zdrowia :)
-
2015/04/02 20:55:49
ja zostałam ale co z Tobą ?
:)
-
2015/04/04 08:05:05
Gdzieżbyś nie był, niechaj dosięga Cię trzeźwy okrzyk: Wesołego Alleluja!
Pśo, co z Tobą? Czyżbyś pokątnie odsiadywał wyrok długotrwałego odosobnienia i odkomputeryzowania, mając prawo jedynie do krótkich a rzadkich przepustek? Jeśli tak, to zachowuj się dobrze. Może za dobre sprawowanie zwiększona Ci będzie ilość duchowych steków i przepustek do świata> A może zaszyłeś się gdzies, iżby nie mieć do czynienia z nami, niezszytymi jak należy, tu?
-
2015/04/04 21:58:02
Najlepszego, Przedwieczny! :)
-
2015/04/05 09:29:10
Drodzy moi,
Wszystkiego Najlepszego!
Napiszę więcej wieczorem.
Trzymajcie się ciepło i świętujcie z umiarem!
:)
-
2015/04/05 09:35:50
Precz z umiarem!
-
2015/04/05 09:37:27
Niech żyje naga wiosna! Tak trzymać!
-
2015/04/05 09:48:58
Dużo zdrowia i wesela, a jutro zmoknąć jak należy Gospodarzowi życzę:)
-
2015/04/06 11:21:25
Na życzliwe zapytania "co ze mną", odpowiadam: "w porządku jest".
Trochę mi osłabła blogowa aktywność, bo miałem dużo pracy, a wbiłem sobie do łba, chyba całkiem słusznie zresztą, że komentowanie i odpowiadanie Wam wymaga dłuższej chwili na skupione przeczytanie, rozważny namysł i wyważenie komentarzy i odpowiedzi. No i jakoś nie bardzo chciałem to robić na szybciora.
Dobrej końcówki Świąt i radosnego pluskania w dyngusie!
-
2015/04/06 11:22:21
Panie kotku, dziękuję. I ja Panu życzę dużo mokrości.