q-linearna słowodajnia dżafiego rajdera

k. siążki:

  

  




blog ma życzliwe wsparcie od:







pewna nagroda:



wpis konkursowy:
Król Maciuś Ostatni

prawa autorskie są ok!

napiszcz do mnie emaliowo




stat4u

zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu

lisie dni

w czasach gdy zwykłem siadać
na brzegu rzeki letnim wieczorem
światła miasta piszczały w głowie
jak górne oktawy organów raya manzarka
zaiste
dziwne tamte dni i dziwni tamci ludzie
po drugiej stronie płynącej ku morzu
percepcji

przychodził tam wtedy
pewien lis
wyłaniał się z chaszczy
uciekał myślami
w bok

[mędrzec ruda kita]

siadał bezpiecznie daleko
i odwracał głowę
wiem że chciał pogadać o życiu
a ja bałem się go zapytać
o prawo przyczyny i skutku

przychodzi tam wciąż
zdziwiony
że nikt nie patrzy już na jego
uciekający wzrok
i wywieszony język
że wycięto krzaki i drzewa
a ścieżki zalano betonem

choć nie wie o tym
czeka na swego pai-changa 

 

 

  odnalazły nas dziwne dni
dziwne dni wytropiły nas
chcą zniszczyć nasze chwilowe radości
a my nie przerwiemy zabawy
a może poszukamy nowego miejsca

dziwne pokoje wypełnione dziwnymi oczami
głosy dają znać: zmęczony koniec
gospodyni uśmiecha się,
jej goście uśpieni grzeszeniem
posłuchaj, gdy mówię o grzechu -
ty już wiesz, że to to

odnalazły nas dziwne dni
zawieszonych w samotności
przez ich dziwne godziny
oszołomione ciała, niedobre wspomnienia
gdy uciekamy od tego dnia
w tę dziwną kamienną noc 

James Douglas Morrison, Strange days



Letnie przesilenie to już tylko wspomnienie.
Następują coraz dłuższe noce. Coraz dziwniejsze noce po coraz dziwniejszych dniach. Kiedy skończą się upały, będzie chłodniej; a jeśli upały będą dalej trwały, wciąż będzie gorąco.
3 lipca była rocznica śmierci Morrisona. Ktoś to zauważył i okazało się, że ktoś nawet jeszcze o nim pamięta. A nawet wielu. Ale nie tak chyba, jak o tym marzył. Nie jako o poecie, ale raczej jako o niegrzecznym i rzadko przytomnym gwiazdorze rocka drugiej połowy lat 60tych.
Czy bardziej prawdziwi jesteśmy tacy, jakimi byśmy chcieli być, jakimi sami siebie wyobrażamy, czy tacy, jacy jesteśmy zrozumiani i zaetykietkowani przez innych? A może to są dwie, trzy, pięćdziesiąt siedem uzupełniających się, ale nigdy nie dopełniających się do brzegu pucharu, prawd? 
Czy Pai-chang rozmawiał z lisem, czy mnichem? Czy lis odszedł, czy nigdy nie przyszedł?
Czym jest prawda - czy jest prawda? 
Zgodnie z drugą zasadą termodynamiki, rośnie nieuporządkowanie wszechświata. Z tego wynika, że następny wpis będzie jeszcze bardziej chaotyczny niż ten. No chyba, że będzie on lokalnym wybrzuszeniem rzeczywistości, nie naruszającym ogólnej tendencji w skali kosmicznej.
środa, 08 lipca 2015, przedwieczna_sledziona
______________________________________________________________________________

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/07/08 22:48:15
Niezmiernie piękny tekst. Atmosfera, wizja.
-
2015/07/08 22:55:22
Można by rzec: stara, dobra Pśa wiecznie młoda!
-
2015/07/08 23:14:30
"People Are Strange", to również piękna i smutna piosenka.
-
2015/07/08 23:24:27
Bardzo piękna :-)
-
2015/07/09 00:10:57
A jednak byl poetą. Niepokornym, i niespokojnym. Myślę, ze niedocenianym.
-
2015/07/09 00:15:55
A moze jestesmy wszystkim po trochu? Tym, co dostrzegaja w nas inni, i tym, czym wydajemy sie sobie samym, i tym, czym bysmy chcieli byc? Zawsze fascynowala mnie bajka o Sezamie - szczegolnie w polaczeniu ze slowami "tam skarb twoj, gdzie serce twoje". I symboliczna wedrowka przez krete korytarze umyslu.
-
2015/07/09 02:05:31
Podoba mi się Twój utwór :-)
-
2015/07/09 02:38:06
Nie wiem dlaczego, ale myślę, że jest o mnie.
Może przez ten beton?
-
2015/07/09 09:57:23
MNi, dzięki!
Młodości! Lisia mych knotów potęga!
-
2015/07/09 09:58:33
Nezumi, "People..." to również dziwna piosenka :)
-
2015/07/09 10:03:41
czytając, spokój ogarnia
i nawet nie ma potrzeby odpowiadać, która prawdziwość jest prawdziwsza , bo spokój ogarnia...
bądź pozdrowion Przedwieczna!
-
2015/07/09 10:06:43
Ayalen, na pewno był poetą również, a sławy wielu poetów może mu pozazdrościć. I pewnie, niestety, gdyby tylko pisał, a nie również śpiewał i dokazywał, to mało kto sięgnąłby po jego tomik. Taka jest smutna prawda. Choć nie mówi to nic o tym, co pisał, lecz o sile przekazu pop-kultury w stosunku do sztuki samej w sobie.
Lecz dziś to już chyba nie jest dla nikogo odkryciem.
-
2015/07/09 10:08:20
Ayalen, może jesteśmy wszystkim po trochu a może niepotrzebnie próbujemy znaleźć jakieś obiektywne i niezmienne "ja". Może po prostu ono nie istnieje.
-
2015/07/09 10:11:21
Dzięki Nezumi,
Może to faktycznie o Tobie. Jeśli to były te dziwne dni, gdy błąkałeś się po nadbrzeżach, znany jako pan Kitsune...
-
2015/07/09 10:12:23
Dzięki Zo Shi,
Bądźże i Ty pozdrowiona!
I pełna spokoju.
-
2015/07/09 11:00:10
A jednak. Niezmiennie jestesmy.
-
2015/07/09 11:19:46
albo myślimy, że jesteśmy :)
-
2015/07/09 14:11:18
A ktoz by myślał zatem?
-
2015/07/09 15:40:22
świadomość błędnie przywiązana do pojęcia jaźni :)
-
2015/07/10 01:23:05
Swiadomosc wie. To my myslimy, ze wiemy, albo nie wiemy. Albo wymyslamy niebieskie migdaly. Albo ze nas nie ma.
-
2015/07/10 08:16:15
Czymże więc jest to tzw Ja i co w nim jest niezmiennego i odrębnego?
-
2015/07/10 10:31:14
Czym jest "ja"? Tobą, mną. Świadomością "jestem"; obecnosci przejawiajacej sie zmiennym "ja".
-
2015/07/10 21:45:24
Świadomość jest tym, co czegoś doświadcza. Co jest czegoś świadome. Tak jak nie sposób mówić o świadomości bez przedmiotu doświadczanego, tak i nie sposób mówić o przedmiocie bez świadomości, która go doświadcza. Obiekty, których świadomość doświadcza powstają i zanikają. Są nietrwałe. Zatem świadomość ich doświadczająca jest nimi uwarunkowana i, jako one, nietrwała. Gdzie może tu być miejsce na niezmienne "ja"? Może w ogóle być w tym "ja" coś niezmiennego? A jeśli się zgodzimy, że w "ja" nie ma nic niezmiennego, to co jest tym, co nazywamy "ja"? Gdzie są jego granice w czasie i przestrzeni oddzielające "ja" od innych "ja", od zjawisk, od wszechświata?
-
2015/07/10 23:46:23
Niby nie ma. A jednak odpowiadamy za własne życie i za własną
tożsamość. Nasza galaktyka pędzi z prędkością 2 milionów kilometrów
na godzinę w nieznanym kierunku, nasze ciało tworzą wciąż nowe
komórki, a myśli i emocje zmieniają się z sekundy na sekundę.
Egoizm oddziela nas od ludzi, którzy istnieją jako cząstka tego samego
istnienia - oceniamy ich i osądzamy, rzadko okazując prawdziwe
współczucie lub radość z ich szczęścia - bez świadomości, że
niszczymy nasze drugie ja...Budda uczył czegoś innego.
-
2015/07/10 23:58:24
Jedynie miłość w tym świecie nie przemija,
bo nie tylko nie ma żadnej substancji, jak
inne zjawiska, ale sama tworzy życie...
Nienawidząc kogoś lub ignorując
potrzeby, jakie komunikuje, łącząc się z
w wąskie kręgi sympatii, partie
i sojusze, które muszą kogoś potępiać
lub wykluczać, zaprzeczmy istocie
wiecznego życia. I obawiam się, że z
nauki buddyjskiej pozostaje nam czasami
jedynie sceptycyzm. Całą resztę pożerają
nasze nieuświadomione emocje lub
uprzedzenia...
Zupełnie inna rzecz. Dlaczego Rim-bo i
Przedwieczny nie mogą pozostawić
u mnie żadnego wpisu? Czy dlatego, że
wiedzą, że sprawiłoby mi to przyjemność
i podniosło na duchu? A może jakaś boska
istota, Najwyższy Kontroler, im na to nie
pozwala? Naprawdę dziwne jest czasami
życie...A ludzie pozornie otwarci bywają
niezwykle trudni do rozhermetyzowania...
Inna rzecz, że człowiek może pisze same
bzdury ;-)
-
2015/07/10 23:59:20
Miało być: "łącząc się z innymi".
-
2015/07/11 01:40:25
A zamiast słowa wpis miało być słowo "komentarz" ;-)
-
2015/07/11 07:20:53
Przedwieczny - a czy to nie swiadomosc doswiadcza samej siebie? W wielobarwnej zmiennosci "ja" jeden element jest niezmienny, bez ktorego by go nie bylo.
-
2015/07/11 09:03:10
nie samym spokojem człowiek żyje
-
2015/07/11 09:44:20
Od niepokoju człowiek przytyje.
-
2015/07/11 09:48:03
Dzik w pocie czoła pod dębem ryje.
-
2015/07/11 09:48:44
Troszkę mi się urwało mi:

... dołek, a szyszka wpada.
-
2015/07/11 13:12:10
Nezumi, masz dużo racji, gdy piszesz o jednostronnym podejściu do nauk buddyjskich. Cała sztuka polega na tym, że to co absolutne manifestuje się codziennym a codzienne jest podstawą absolutnego. Musimy więc znaleźć środkową ścieżkę pomiędzy sceptycyzmem i rozumieniem pustki a współistnieniem i reagowaniem ze światem zjawisk. Nie ma pradżni bez karuny; nie ma karuny bez pradżni :)
-
2015/07/11 13:14:39
Ayalen, myślę, że tak właśnie jest. Świadomość jest świadoma samej siebie. O reszcie trudno cokolwiek powiedzieć, co nie byłoby umowne i zależne, Co oczywiście nie oznacza, że jest coś lepszego i gorszego. Wszystko ma swoje miejsce i czas. :)
-
2015/07/11 13:16:00
Zo Shi, to prawda. Przydałaby się czasem też kromka chleba i szklanka wody.
Że o ziemniakach i kawiorze nie wspomnę :)
-
2015/07/11 13:16:49
MNi, sądzisz, że ja od nadmiaru trosk właśnie... ?
-
2015/07/11 13:18:35
Lolitko, ale chyba jeden dzik to jeden ryj? Chyba, że to nie jego ryje, te pod dębem.
-
2015/07/11 13:28:36
Oświadczenie.

Wszystkich, którzy czują się urażeni albo choć lekko zawiedzeni brakiem moich komentarzy na ich blogach, serdecznie przepraszam i oświadczam:
1. Mój brak aktywności na zaprzyjaźnionych blogach jest chwilowy.
2. Jest spowodowany dużą ilością rzeczy, które w obecnym czasie mam do zrobienia i ze złej organizacji swojego czasu przeze mnie.
3. Był też spowodowany złą reakcją mojego organizmu na upały, które do niedawna mocno trzymały.
4. Do nikogo nie straciłem sympatii; nikogo nie przestałem szanować i cenić tego co pisze.
5. Nikogo się nie przestraszyłem, czego dowodem jest to, że pisuję wciąż na blogu, mimo, że przez wiele miesięcy blog mój był codziennie monitorowany przez automat z rosyjskiego serwisu przeszukiwania internetu.
6. Przez kolejny tydzień moja aktywność będzie raczej nikła, ale za tydzień wzrośnie gwałtownie, o czym z góry uprzedzam.

Przedwieczna Śledziona, Warszawa, 11 lipca 2015 r.
(Podpis nieczytelny)
-
2015/07/11 14:52:52
Pśa musiała się ciężko nas przestraszyć, skoro oświadczyła się nam oświadczeniem i na dodatek przykropkowała je kropką. Nikt tak ładnie nie kropkuje, jak PŚa, kiedy chwilowo traci sympatię spowodowaną złą reakcją na organizmy, domyślam się, że mimo upałów żywe.
A skąd wiesz, że Twój blog był codziennie monitorowany przez rosyjski aparat monitorujący? Przyznaję, że wchodząc na Twój blog, czasami nuciłem sobie "Podmoskowskoje wiecziera". Ale na nutę "Kalifornia driim".
-
2015/07/11 15:02:19
Pśo, przypuszczam, że powody są u nas jednakowe. Ja w każdym razie tyję od zmartwienia spowodowanego zapobiegliwością. Staram się wyjeść z lodówki wszystko dokładnie tak, żeby móc spokojnie zacząć się odchudzać, bez obaw, że jakaś kaloria jeszcze piszczy. Lodówkę mam już niemal pustą i mógłbym już uczcić sukces jakimś szaleństwem piwno-lodowym, gdyby nie spiżarka pełna niezjełczałych butelek olejów kupowanych po cenach atrakcyjnych albo oferowanych w pakiecie z darmowymi paczkami spaghetti oraz szafka (dosufitowa) tegoż spaghetti, którego ostatni termin przydatności mija już w zimie. Ach, jeszcze pakamerka wyładowana puszkami zielonego groszku i kukurydzy, i rozmaitych ruszających się kłączy.
-
2015/07/11 15:07:14
Stwierdzenie.
Stwierdzam z zażenowaniem, że Pan Śledziona Przedwieczna zna się na poezji jeszcze mniej od grubego pyszałka Mniurakiego i dlatego tyje. Ale się upewniłam i miałam rację, że każdy dzik ma każdego ryja. A ryj po to włazi pod dąb, żeby ryć.
-
2015/07/11 15:08:06
Inaczej miałam napisać: jeden dzik ma jednego ryja. Statystycznie wychodzi więc po dziku na ryja. I po ryju na dołek.
-
2015/07/11 15:13:14
Przecież to najczystsza poezja była, chociaż jak na wymagania konkursu rozpisanego na reklamę środków napotnych nieco abstrakcyjna:
"Dzik
w pocie
czoła
pod
dębem
ryje
dołek,
a
śliwka
(lub
szyszka)
weń
wpada,
weń.
CHLUP!
".
-
2015/07/11 22:00:38
Skoro już wszyscy wszystkim się oświadczają,
to i ja się oświadczę:
Mam trochę trudny czas, z wielu powodów.
Nie uczestniczę w kontaktach blogowych,
mailowych, telefonicznych.
Takie mam lisie dni.
Taką asertywnością nie wykazałam się od dawna,
jestem z siebie dumna!


-
2015/07/12 19:59:50
Ależ Pani Rimbosiu! Pani się nam udziela akuratnie, poza tym wszystkie wiemy (na facetów nie ma co liczyć), że zmagamy się ze skutkami kontuzji. Jeśli my się nie użalimy asertywnie nad sobą, to nikt nas nie oszczędzi, to znaczy nie zapamięta o nas. A już na pewno nie takie oczajdusze jak ów Maniuraki czy pan Śledziona. Te ich wymówki! Pozdrawiam Panią i oświadczam, że na Pani cześć i chwałę zjem zaraz nadprogramową wuzetkę.
-
2015/07/13 11:48:44
Wstyd mi, że tak siedzę z łbem w ziemi,
nawet ryć nie potrafię i lisa nie potrafię udawać.
Wstydzić się umiem, a to już krok jakiś, a że w miejscu,
cóż, legowisko wydepczę na czas chłodu.
Dobroci wszelakiej Wszystkim!:)
-
2015/07/14 02:38:13
Nie widziałem tu żadnego dzika,
który ze wstydu udawałby lisa...
Ale mogłem nie zauważyć liścia,
który spadł z drzewa...Kto lisią
ma naturę, ten lisa udawać nie
oczywiście musi...
-
2015/07/14 02:38:56
A nie "oczywiście nie musi"?
-
2015/07/14 08:17:24
oświadczam, że się nie oświadczę
-
2015/07/14 08:57:29
Oświadczam, że Zosiusza się zawstydziła, więc oświadczyła się zastępczo.
-
2015/07/21 00:17:59
Po popełnieniu kolejnej zbrodni pisania czegoś na Luniemigotliwej,
przez nikogo nie niepokojony pozostawiłem swój ślad na blogu
Przedwiecznego, niczym astronauta Armstrong :)
-
2015/07/24 13:03:53
Hej! Och!
Tylu Waszych oświadczeń doświadczyć... Bezcenne.
Tyle Waszych śladów wyśledzić... Bezsenne.
Witam Was ciepło i dziękuję!
-
2015/07/26 07:23:35
Piękny wiersz.
-
2015/07/26 23:36:42
I kita lisa
czasami zwisa ;-)
-
2015/08/01 14:54:21
Dzięki Beato :)
-
2015/08/01 14:55:46
Nezumi, przypomniałeś mi piosenkę, którą śpiewał Kobuszewski w Dudku: "księżyca misa lśni, świat cały zwisa mi" :D
-
2015/08/01 23:49:31
Kiedyś poszliśmy z klasą na pogrzeb nauczycielki od
matematyki. Była bardzo dobra i stawiała trójki i
czwórki humanistom, bo jeden pięknie grał na skrzypcach,
drugi był poetą, a trzeci grał w szachy...Nagle cała klasa rży.
Okazało się, że przed wejściem na Powązki stał Kobuszewski.
A nie był to wcale dzień jakichś zbiórek. Po prostu czekał na
pogrzeb z całkiem niewinną i poważną miną.