q-linearna słowodajnia dżafiego rajdera

k. siążki:

  

  




blog ma życzliwe wsparcie od:







pewna nagroda:



wpis konkursowy:
Król Maciuś Ostatni

prawa autorskie są ok!

napiszcz do mnie emaliowo



Najlepsze Blogi

stat4u

zBLOGowani.pl
Blog > Komentarze do wpisu

aneama twakaiti

 

Było smaszno, a jaszmije smukwijne
Świdrokrętnie na zegwniku wężały,
Peliczaple stały smutcholijne
I zbłąkinie rykoświstąkały:
"Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji!"

Było to dawno temu. Jeszcze za moich licealnych czasów. Jechaliśmy pociągiem na jakąś klasową wycieczkę; a może po prostu jechaliśmy skądś dokądś, podczas tej wycieczki.
Byliśmy w świetnych humorach, a że ktoś dorwał jakąś gazetę z krzyżówką, raźno przystąpiliśmy do wspólnego rozwiązywania. Zasada tej pracy grupowej była prosta: Paweł czytał hasło a potem, kto pierwszy wymyślił odpowiedź, tego rozwiązanie było wpisywane w kratki. Jeśli nie mieściło się wg schematu jedna kratka - jedna litera, to wpisywaliśmy więcej liter w kratkę. Jeśli kratek było mniej niż liter, to albo rozciągaliśmy pismo, albo wymowę. Żadnych zbędnych przemyśleń i dyskusji. Nie pamiętam na sto procent, kto jeszcze brał udział w tej miłej zabawie. Na pewno Paweł, ja, chyba drugi Paweł i chyba Robert. W każdym razie krzyżówka była z hasłem, którym miało być motto Berenta. I my to hasło odczytaliśmy.
Nasza dociekliwość zaowocowała rozwiązaniem: "Aneama twakaiti aa ztihzikr fłozje ooatl." Motto to zrobiło na nas ogromne wrażenie i szybko nauczyliśmy się go na pamięć. Potem nie raz przepytywaliśmy się z jego znajomości.


Nie wiem do dziś, co czcigodny Berent miał na myśli, wygłaszając tę mądrość. Przypuszczam, że nie było to sformułowane w języku polskim. A może to myśmy się gdzieś pomylili?
Zastanawiam się, czy to motto zrobiłoby dziś sieciową karierę, np w charakterze mema. To że jest niezrozumiałe, nie powinno być specjalną przeszkodą. Jaki procent ludzi zamieszczających, linkujących, powielających tak powszechne dziś memy ze "złotymi myślami", rozumie o co w nich chodzi? W którymś z tzw tygodników opiniotwórczych wyczytałem, że nastała "memokracja". W pierwszej chwili myślałem, że chodzi o jakieś dziwne zjawisko objęcia rządów przez pamięć (ludzką? komputerową? mózg pozbawiony ciała wybrany na prezydenta?), ale szybko się zorientowałem, że chodzi o memy. Tygodnik odkrył, że ludzie nie głosują na programy tylko na krótkie hasła i emocje, najlepiej jak ujęte w formie memów. Zastanawiając się nad wnikliwą analizą tygodnika, doszedłem do wniosku, że nie mam temu rozumowaniu nic do zarzucenia, tylko dziwne wydało mi się, że do tych wniosków autorzy artykułu doszli dopiero teraz. Nie śmiem oczywiście czynić podstępnych założeń, że to takie a nie inne wyniki wyborów skłoniły redaktorów do tego trafnego w ocenach wysiłku analitycznego.
Już od dawna percepcja ludzka dryfuje ponoć ku lepszemu ogarnianiu wizualizacji niż pisma. Ale... Jak tak się zastanowić (czasem mi się to przydarza), to słowa napisane nie różnią się aż tak bardzo od obrazków. Jedne i drugie mają dwa aspekty - realny i symboliczny. W tym aspekcie realnym są tylko jakimiś kolorowymi plamami. Nie znając odpowiedniego kodu (nawet przy obrazkach) nie jesteśmy w stanie stwierdzić, co wyrażają w aspekcie symbolicznym. Do komunikowania się zatem, za pomocą pisma i obrazków, potrzebujemy znajomości zarówno ich samych, jak i kodu tłumaczącego symbol na jakiś ogólnik ze świata realnego. Kody oczywiście bywają bardzo różne, zatem cała zabawa polega na tym, żeby nadawca i odbiorca informacji posługiwali się tym samym kodem. Nie wystarczy więc, jak Humpty Dumpty nadawać słowom nowe znaczenia, bo znaczenie słów ma sens li tylko komunikacyjny. Jeśli nie podzielimy się z nikim nowym kodem, z nikim się w nowym języku nie dogadamy.


A same słowa? Same z siebie i same dla siebie nic nie znaczą. Dlatego trzeba uważać. Bardzo niebezpiecznie jest nadawać im absolutną wartość i samodzielny byt. Nadmierne przywiązanie do słów i symboli zwykle powoduje, że zapomina się o ich znaczeniu i kończy się to wojnami, stosami, inkwizycjami, rzeziami, gułagami, obozami i totalitaryzmami.
To już chyba lepiej być rozkosznie płochym i lekceważącym poprawność Panem Jajko niż pieczołowitym, surowym i do bólu poprawnym cenzorem i strażnikiem słuszności. Na szczęście nie zawsze trzeba wybierać pomiędzy ekskrementami... przepraszam, ekstra memami, przepraszam bardzo, pomiędzy ekstremami... i mieć w sobie, na zasadzie dobrego zbilansowania, trochę inkwizytora i trochę anarchisty. Bat'ko Machno de Torquemada.

 

Koniec tekstu jest w tym miejscu.

P.S. Aha, żeby jakoś tak choć trochę zadość uczynić mojej powyższej tezie, powplatałem w tekst trochę anarchistycznie i obrazoburczo niezrozumiałych słów, jak na przykład: kod, anarchia, mem, inkwizycja, minister itp. 


Przepraszam z wdzięcznością za uwagę. Trochę żałuję, że to wszystko napisałem, bo zupełnie nie wiem, czemu by to miało służyć.

Koniec tekstu jest tak naprawdę w tym miejscu. 

 

'I don't know what you mean by "glory,"' Alice said. Humpty Dumpty smiled contemptuously. 'Of course you don't— till I tell you. I meant "there's a nice knockdown argument for you!"' 'But "glory" doesn't mean "a nice knock-down argument,"' Alice objected.
'When I use a word,' Humpty Dumpty said in rather a scornful tone, 'it means just what I choose it to mean— neither more nor less.'
'The question is,' said Alice, 'whether you can make words mean so many different things.'
'The question is,' said Humpty Dumpty, 'which is to be master - - that's all.'
Alice was too much puzzled to say anything, so after a minute Humpty Dumpty began again. 'They've a temper, some of them— particularly verbs, they're the proudest—adjectives you can do anything with, but not verbs— however, I can manage the whole of them! Impenetrability!
That's what I say!'
'Would you tell me, please,' said Alice 'what that means?'
'Now you talk like a reasonable child,' said Humpty Dumpty, looking very much pleased. 'I meant by "impenetrability" that we've had enough of that subject, and it would be just as well if you'd mention what you mean to do next, as I suppose you don't mean to stop here all the rest of your life.'
'That's a great deal to make one word mean,' Alice said in a thoughtful tone.
'When I make a word do a lot of work like that,' said Humpty Dumpty, 'I always pay it extra.'
'Oh!' said Alice. She was too much puzzled to make any other remark.
'Ah, you should see 'em come round me of a Saturday night,' Humpty Dumpty went on, wagging his head gravely from side to side: 'for to get their wages, you know.' 

"Through the looking glass"
, Lewis Carroll  




Po lisie został ślad. Gdzie jest ten ślad? 
O nazwach, symbolach, znaczeniach i takich tam pisałem już. Ostatnio na zaprzyjaźnionym blogu, w komentarzu. W ogóle mam wrażenie, że wciąż o tym piszę, co chyba jest trochę bez sensu.
Ale dlaczego miałoby to mieć jakiś sens? O zbędności poszukiwania sensu też chyba już pisałem. Nie, to chyba nie ja. Ktoś inny to pisał. Nie, nie pisał. Zaśpiewał. I to nie było chyba o sensie. Tylko o pensie. I chyba nie o jednym a o sześciu pensach. A może to nie było o sześciu, tylko o szczęściu. Tak! To była piosenka o szczęściu. Bardzo ładna zresztą. Ale nie pamiętam słów. Za to jej melodia zupełnie mi uciekła z głowy. Może kiedyś ją złapię.  
Następny wpis będzie o słowach i symbolach.
środa, 05 sierpnia 2015, przedwieczna_sledziona
Tagi: Co to
______________________________________________________________________________

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/08/06 12:14:36
nie wiem czy cokolwiek rozumiem, zresztą,
ta sama "." będzie dla każdego czymś innym,
może ziarenkiem maku, może robaczkiem,
a może kropką biedronki, a może tylko plamką,
a może niczym wartym dla oka.

Serdeczności ślę kolorowe:)
-
2015/08/07 11:22:22
Usiłowałem wytrzeć z ekranu, to co zauważyłem pomiędzy " a ", ale się nie dało. Potem dopiero zauważyłem, że to narysowana przez Ciebie kropka biedronki, zagubiona podczas poszukiwań chleba w niebie.

Miłego dnia, A Ni
-
2015/08/14 08:55:25
Myślę, że to za duże wymagania. A drobniakami nie łaska? Albo dwudziestkami? Jednakże z islandzkim istotnie jest problem. Zawiera za dużo osadów farerskich, eskimo-aleuckich oraz wulkanicznych.
-
2015/08/14 08:56:56
Dobrego czasu, Pśo! Tam i tu. Zdrówka!
-
2015/08/18 12:36:00
Mierzmy iły na zamiary, drogi MNi, Zwłaszcza te wulkaniczno-inuickie iły. Bo z pewnością jak najdalej od od tych latających iłów, tupolewów, antonowów i innych sowieckich, śmiercionośnych wynalazków.
Miej się dobrze!